BKS Stal - LZS Leśnica 1:2

TEKST
17 sierpnia 2013 , 19:01
BKS Stal - LZS Leśnica 1:2

W  3. kolejce III ligi śląsko-opolskiej BKS Stal zmierzył się z LZS Leśnica. Bielszczanie po raz pierwszy w tym sezoni schodzili z boiska pokonani.

BKS Stal - LZS Leśnica 1:2 (0:0)

Bramki: 
0:1 Sotor (59')

1:1 Czaicki (68')

1:2 Fedorowicz (90+3)

Żółte kartki: Habdas, Antczak

Sędzia: Robert Kowalczyk (Częstochowa)

BKS Stal: Kozik, Wójcik, Sornat, Antczak, Zdolski, Luke, Rucki, Brychlik (46.Czaicki), Caputa (46. Dwornik)(77. Kopeć), Habdas, Pontus (46. Lewandowski)

LZS Leśnica: Kucharski, P. Dyczek, M. Dyczek, Fedorowicz, Gamla, Kierdal, Konacki, Radek (71. Skorupa), Sikora (76. Chojnowski), Kędzierski (83. Janczarek), Sotor (90. Kaźmierczyk)



W 3. kolejce grupy południowej III ligi śląsko-opolskiej BKS Stal podejmował LZS Leśnica. Po dwóch pierwszych kolejkach bielszczanie mogli pochwalić się najlepszą obroną ligi (nie straciła jeszcze gola). W tej klasyfikacji na ostatnim miejscu byli piłkarze z Leśnicy, którzy w dwóch meczach stracili cztery bramki. Podopieczni trenera Jana Furlepy przystępowali do sobotniej potyczki po zwycięstwie w derbach Bielska-Białej nad rezerwami Podbeskidzia. Jedyną bramkę dla BKS zdobył wówczas Seweryn Caputa, który do soboty był jedynym piłkarzem bialskiej Stali, który w tym sezonie wpisał się na listę strzelców.

Zwycięstwo nad rezerwami Podbeskidzia najwyraźniej uśpiło piłkarzy BKS Stal. W pierwszej połowie bielska drużyna w niczym nie przypominała tej, która w bielskich derbach walczyła o każdy metr boiska. Akcje bialskiej Stali były wolne i pozbawione pomysłu. Podopieczni trenera Jana Furlepy nie wiedzieli jak przedrzeć się przez szczelną obronę leśniczan, którzy od początku meczu skupili się wyłącznie na kontrach. Cóż z tego, że BKS był dłużej przy piłce, skoro nie przynosiło to żadnego skutku. Co więcej to goście byli bliżsi zdobycia bramki. W 45. minucie do świetnego dośrodkowania z prawej strony do piłki doszedł Konacki i strzałem z bliskiej odległości próbował pokonać Krzysztofa Kozika. Na szczęście bielski bramkarz popisał się bardzo dobrą interwencją, która zapobiegła utracie gola. 
W przerwie trener Jan Furlepa zdecydował się na potrójną zmianę. W miejsce Przemysława Brychlika, Marcina Pontusa i Seweryna Caputy pojawili się Marcin Czaicki, Karol Lewandowski i Adrian Dwornik. W szatni gospodarzy musiały chyba paść mocne słowa, bo w drugiej części gry bielszczanie zaczęli wreszcie grać w piłkę. Znów (podobnie jak w meczu z Podbeskidziem) piłkarze BKS walczyli, a żadna piłka nie była dla nich stracona. Świetnie na lewej stronie boiska grali Damian Zdolski i Dariusz Rucki, którzy co jakiś czas groźnie dośrodkowywali w pole karne. Leśnica cały czas czekała na kontry i błędy bielszczan. W 53. minucie po błędzie Łukasza Antczaka przy wyprowadzeniu piłki sam na sam z Kozikiem znalazł się Denis Sotor. Na szczęście bielski bramkarz znów okazał się lepszy. Bielszczanie nie wyciągnęli jednak z tej akcji żadnych  wniosków i zapłacili za to sześć minut później. Znów prawą stroną popędził Sotor, ale tym razem strzelił w krótki róg nie do obrony. Leśnica wyszła na prowadzenie, ale nie zamierzała na tym poprzestać. Minutę później znów dał o sobie znać Sotor, który podał do Sebastiana Radka. Strzał tego ostatniego był niecelny. Chwilę później Sotor powinien podwyższyć na 2:0. Zwiódł obrońcę i mocno strzelił, ale tym razem na raty obronił Kozik. Te kilka minut wstrząsnęło bielskimi piłkarzami, ale na szczęście szybko wstali z kolan. Bramka wyrównująca padła po akcji lewą stroną boiska. Rucki podał do Zdolskiego, ten dośrodkował w pole karne, gdzie znalazł się Luke. Nowy nabytek BKS wycofał do Marcina Czaickiego, a ten potężną bombą pokonał Michała Kucharskiego. W 73. minucie BKS mógł wyjść na prowadzenie. Uzoma Luke prostopadle zagrał do Marcina Habdasa, a ten znalazł się sam na sam z Kucharskim. Strzał bielskiego pomocnika był dobry, ale jeszcze lepsza była obrona bramkarza z Leśnicy. BKS dążył do zwycięstwa. W 83. minucie z rzutu wolnego dośrodkował Czaicki, a wprowadzony chwilę wcześniej Kopeć główkował minimalnie nad bramką. Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, goście po rzucie rożnym zdobyli zwycięską bramkę. W polu karnym najlepiej znalazł się Fedorowicz, który płaskim strzałem pokonał Kozika. BKS rzucił się jeszcze do odrabiania strat, ale było już za późno. Bielszczanie z opuszczonymi głowami schodzili z boiska, a piłkarze z Leśnicy świętowali pierwsze zwycięstwo w tym sezonie.